![]() |
| Google - mięczak |
Użyszkodniczka - Internet na babski rozum
Wchodzisz na własną odpowiedzialność. Jestem ekspertem w wywoływaniu błędów.:)
piątek, 13 stycznia 2012
poniedziałek, 28 listopada 2011
Użyszkodniczka żyje
Fakt, że nie piszę, nie świadczy o tym, że już nie istnieję.:)
Okazuje się jednak, że formuła tego bloga wymaga chyba pewnych zmian.
Historia z wczoraj:
"W. mówił, że znalazł jakieś fajne rozwiązanie i nawet mi tłumaczył, o co chodzi, ale nie do końca zrozumiałam."
"Chodziło o to, że żeby przyciąć treść na stronie, nie trzeba używać phpa. Można to zrobić cssem"
"Aaa... To czemu on tak od razu nie powiedział?"
"Pewnie myślał, że nie zrozumiesz, więc tłumaczył naokoło."
Wracając do blogu - w przyszłości trzeba będzie wprowadzić bardziej spójną kategoryzację postów. I taki oto mam zamysł podziału:
Okazuje się jednak, że formuła tego bloga wymaga chyba pewnych zmian.
Historia z wczoraj:
"W. mówił, że znalazł jakieś fajne rozwiązanie i nawet mi tłumaczył, o co chodzi, ale nie do końca zrozumiałam."
"Chodziło o to, że żeby przyciąć treść na stronie, nie trzeba używać phpa. Można to zrobić cssem"
"Aaa... To czemu on tak od razu nie powiedział?"
"Pewnie myślał, że nie zrozumiesz, więc tłumaczył naokoło."
Wracając do blogu - w przyszłości trzeba będzie wprowadzić bardziej spójną kategoryzację postów. I taki oto mam zamysł podziału:
- błędy w sieci
- poradniki/know-how
- ciekawostki
- codzienność użyszkodnika
niedziela, 12 grudnia 2010
Spamer potrafi...
Swego czasu wśród hm... pozycjonerów panowała moda na "stawianie wikipedii". I tak powstała w sieci banda klonów, ale z czasem stronki te przestały dawać jakiekolwiek efekty.;) W końcu wujek nie lubi nieunikalnych treści... Ostatnio rozwalił mnie na łopatki pomysł widoczny na zdjęciu. Cóż... jakby nie było widoczna treść jest "unikalna", bezbłędnie wręcz.
środa, 1 grudnia 2010
poniedziałek, 8 listopada 2010
Jak próbowałam kupić książkę na empik.com
Szukałam książki. Znalazłam ją na empik.com w bardzo przyzwoitej cenie. Na stronie produktu informacja: "Wyślemy w ciągu 48h" + dopisek: "Data otrzymania przesyłki = przewidywana data wysyłki + czas dostawy". Myślę sobie: nie najgorzej. Zamówienie poszło 22.10. w piątek, więc stwierdziłam, że jak wyślą we wtorek (48h roboczych), to jest zupełnie OK. Zaraz po złożeniu zamówienia dostałam maila: "Przewidywana data wysłania zamówienia z magazynu to: 2010-10-26 + czas dostawy." - w porządku. Potem było długo, długo nic. 2.11. zalogowałam się na konto, żeby zobaczyć, czy coś się ruszyło. Pojawiła się informacja, że przewidywany czas odbioru to 3.11.. Wciąż stwierdzam, że fajnie, bo akurat zdążę wrócić do Poznania. Haha. 4.11. (a zatem już po terminie) mailują, że wydłużono czas realizacji wysyłki. Cóż pozostało mi tylko anulować całość i kupić szybko w innej księgarni. Ale zniechęciłam się okrutnie, bo robię zakupy w Internecie od dawna i pierwszy raz zdarzyło mi się, że sprzedawca tak mnie naciągnął czasowo.
Ot, musiałam się poskarżyć.
Ot, musiałam się poskarżyć.
sobota, 9 października 2010
GG - wciąż zaskakuje.;)
Loguję się na gg średnio raz w tygodniu, żeby sprawdzić, czy nikt się nie dobijał a tu taka niespodzianka!
Swoją drogą gg ma już ponad 10 lat. To taki bardzo ludzi komunikator - nie jest zupełnie dobry, ale nie można też powiedzieć, że jest zły umyślnie.
--
Swoją drogą gg ma już ponad 10 lat. To taki bardzo ludzi komunikator - nie jest zupełnie dobry, ale nie można też powiedzieć, że jest zły umyślnie.
--
To się chyba zrobił blog obrazkowy.;)
sobota, 25 września 2010
Chromoleń
Subskrybuj:
Posty (Atom)





