Szukałam książki. Znalazłam ją na empik.com w bardzo przyzwoitej cenie. Na stronie produktu informacja: "Wyślemy w ciągu 48h" + dopisek: "Data otrzymania przesyłki = przewidywana data wysyłki + czas dostawy". Myślę sobie: nie najgorzej. Zamówienie poszło 22.10. w piątek, więc stwierdziłam, że jak wyślą we wtorek (48h roboczych), to jest zupełnie OK. Zaraz po złożeniu zamówienia dostałam maila: "Przewidywana data wysłania zamówienia z magazynu to: 2010-10-26 + czas dostawy." - w porządku. Potem było długo, długo nic. 2.11. zalogowałam się na konto, żeby zobaczyć, czy coś się ruszyło. Pojawiła się informacja, że przewidywany czas odbioru to 3.11.. Wciąż stwierdzam, że fajnie, bo akurat zdążę wrócić do Poznania. Haha. 4.11. (a zatem już po terminie) mailują, że wydłużono czas realizacji wysyłki. Cóż pozostało mi tylko anulować całość i kupić szybko w innej księgarni. Ale zniechęciłam się okrutnie, bo robię zakupy w Internecie od dawna i pierwszy raz zdarzyło mi się, że sprzedawca tak mnie naciągnął czasowo.
Ot, musiałam się poskarżyć.

0 komentarze:
Prześlij komentarz